Zanim spotkałam Jezusa przez bardzo długi czas w moim życiu brakowało miłości. Ciągle słyszałam, że dla katolika najważniejsze jest przykazanie miłości, a tak naprawdę otrzymywałam więcej miłości od osób, które są daleko od Boga. Moi rodzice są katechetami i z tego powodu nie pragnęłam ich ogromnej wiary tak bardzo, jak po prostu pragnęłam od nich jednego – miłości.  Wiedziałam, że mnie kochają, ale wcale tego nie czułam. Podobnie było z rodzeństwem, znajomymi i przede wszystkim z Bogiem – nawet nie czułam Jego obecności. Szukałam Jezusa, modliłam się, ale było coraz gorzej i wreszcie się poddałam. Potem miały zostać zorganizowane rekolekcje spotkania. Bardzo nie chciałam na nie jechać, ale zmusili mnie rodzice. I wtedy wszystko się zmieniło, bo spotkałam Jezusa. Już pierwszego dnia jedna konferencja tak bardzo mnie poruszyła, że poprosiłam Jezusa, żeby pokazał mi chociaż, że On jest. A pokazałam mi znacznie więcej, niż się spodziewałam. Ocalił mnie swoją miłością. I wtedy podjęłam decyzję, że mimo że jeszcze nie potrafię, to chcę tak jak On. Zaczęłam podchodzić do każdego i do wszystkiego z miłością. Gdy ktoś mówi do mnie coś, co mnie rani, wtedy myślę sobie, że ja już, w tej chwili tej osobie wybaczam. Dzięki temu moje życie się zmieniło. A właściwie dalej się zmienia, bo to jest proces i ja codziennie uczę się kochać i poznaję Jezusa, który zawsze jest pełen Miłości, której starczy do każdego z nas.

 

🙂