Iza

Cześć 😉

Cieszę się, że zajrzałeś na naszą stronę;) Zacznę od tego, że nazywam się Iza. Teraz mam 20 lat i studiuję w Warszawie, ale moja przygoda ze wspólnotą SNE zaczęła się nie całe 3 lata temu.
I dziś choć mam około 300 kilometrów do Lublińca to kiedy tylko mogę jestem na spotkaniach i angażuję się z całego serca na ile moje studia mi na to pozwalają. Może wydaję Ci się to na razie niezrozumiałe po co, dlaczego? Przecież jak i Ty mam swoje życie, sprawy, mnóstwo obowiązków i rzeczy przyjemnych, które chciałabym zrobić. A jednak sporą część mojego czasu poświęcam na nasze spotkania. Może kiedy opowiem Ci moją historię zrozumiesz, co mnie ciągnie właśnie  tutaj. A wszystko zaczęło się w dzień mojej imprezy 18stkowej…  Czytaj dalej…


Agata

Po tym co przeżyłam na rekolekcjach, nawróciłam się i postanowiłam wstąpić do wspólnoty. Niestety był mały problem, bo wybrałam taką szkołę przez którą nie miałam możliwości przychodzić na spotkania które odbywały się w środę. Z dala od wspólnoty, byłam coraz dalej od Boga, byłam smutna, apatyczna, często nie dawałam sobie rady.

Dopiero od tego roku, kiedy spotkania zostały przeniesione na piątek mogę w nich uczestniczyć.

Zauważyłam że w tym roku mam więcej zapału do pracy, jestem bardziej wesoła i bardziej serdeczna dla innych.

I już wiem że to właśnie dzięki wspólnocie potrafię się podnieść.

Bo ja codziennie upadam, jak każdy, jednak we wspólnocie jest tak że zawsze znajdziesz jakąś pomocną dłoń, która oprócz tego że cię podniesie, jeszcze pomoże ci się otrzepać z tego całego brudu jak wokół ciebie jest.


Zosia

W mojej rodzinie jest ostatnio ciężka sytuacja. Tata choruje na nowotwór, siostra również cierpi na kilka poważnych schorzeń. Moja mama również nie jest zdrowa. Brat mieszka w Gliwicach jednak z powodu swojej pracy zamiast być w domu z żoną, która spodziewa się dziecka cały tydzień przebywa w Opolu. Cała ta sytuacja bardzo mnie dołowała. Zaczęłam się zastanawiać jak to jest, zamiast być lepiej jest coraz gorzej. Kiedy dowiedziałam się o tym, że mój tata ma przeżuty załamałam się, od dłuższego czasu powtarzałam wszystkim, że „ja wierzę, że tata jest już zdrowy” a tu się okazało, że jest jeszcze gorzej. Nie umiałam tego zrozumieć. Czytaj dalej…


Julka

Zanim spotkałam Jezusa przez bardzo długi czas w moim życiu brakowało miłości. Ciągle słyszałam, że dla katolika najważniejsze jest przykazanie miłości, a tak naprawdę otrzymywałam więcej miłości od osób, które są daleko od Boga. Moi rodzice są katechetami i z tego powodu nie pragnęłam ich ogromnej wiary tak bardzo, jak po prostu pragnęłam od nich jednego – miłości.  Czytaj dalej…


Wiktoria

Na kurs Nowe życie chciałam pojechać, aby coś zmienić, aby zacząć „na nowo”.
Jeszcze przed kursem z moja modlitwa nie było najlepiej, stawała się ona bardziej mechaniczna, niż płynąca z serca i to właśnie był ten czas, aby wszystko naprawić.

Na początku kursu nie czułam się dobrze, ale od momentu piątkowej modlitwy wszystko zaczęło powracać na właściwy tor, zaczęłam czuć Bożą obecność, Bożą miłość, zaczęłam się modlić tak prawdziwie. Z pewnością odzyskałam i odbudowałam wiarę i więź z Jezusem co teraz przynosi swoje owoce. Dzięki kursowi uzmysłowiłam sobie jedną rzecz, z którą borykałam się przez pewien czas i ciesze się, że Bóg przyszedł mi z odpowiedzią. Cieszę się również, że odbudowałam swoją wiarę. 🙂


 

Monika

Przed wyjazdem na Kurs Nowe Życie miałam wiele wątpliwości co do swojej wiary. Bardzo ciężko było mi się zabrać za modlitwę. Moje samopoczucie było w kiepskim stanie. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać…

Jadąc tam miałam nadzieję ze coś się zmieni. Bardzo tej zmiany potrzebowałam, bo czułam że jeśli czegoś z tym nie zrobię, będzie tylko gorzej.
I się nie zawiodłam. Starałam się być otwarta na Boże działanie i On przyszedł z wielką mocą. Przez cały czas czuję Jego wsparcie, pomaga mi nawet w najmniejszych rzeczach. Przychodzi z radością każdego dnia, zabierając smutek z mojego serca. Nie wyobrażam sobie teraz by w ciągu dnia pominąć modlitwę, bo dzięki niej mogę z Nim porozmawiać. Na kursie przypomnieli mi jak bardzo Bóg nas kocha. Kocha nas miłością bezwarunkowa, bez względu na to w jakiej sytuacji obecnie się znajdujemy co robimy i jak się zachowujemy. Kocha nas bo jesteśmy Jego dziećmi 🙂


Patrycja

Jadąc na Kurs Nowe Życie miałam świadomość, że przeżyłam go już kilka lat temu i będę sobie mówić, że wszystko wiem, przecież już to przeżyłam. Jednak Bóg zadziałał inaczej… wiedział, że potrzebuje odrodzenia i tak właśnie się stało. To On sprawił, że każdą konferencje mogłam przeżyć na nowo, choć nie ukrywam, że początek był trudny w samym otwarciu się na działanie Boga. On jednak zna mnie dużo lepiej i wiedział, w którym momencie zadziałać najbardziej, kiedy będę gotowa. Podczas jednej z modlitw powiedziałam: „Panie Boże pragnę Ciebie. Oddaje się Tobie całkowicie. Działaj…”. I w tym momencie przeżyłam najcudowniejsze doświadczenie Ducha Świętego, Jezus przyszedł pomimo moich niemocy i powiedział: „Nie bój się, ja wszystko mam pod kontrolą. Jestem ponad twoimi myślami, problemami, lękami oddaj Mi je, a poczujesz wolność.” Gromadziły się wtedy we mnie wszystkie emocje… oczyszczenia, radości, pokoju, płynące łzy, śmiech, czułam Jego obecność i moc, która jest ponad wszystko. Bóg dał mi ogromne doładowanie. Wiara w to, że On jest „ponad” już sprawia cuda. 🙂