Szkoła Ewangelizacji Świętego Andrzeja

imageSzkoła Nowej Ewangelizacji powstała jako odpowiedź na słowa Jezusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15; por. Mt 28, 19). Jest także konsekwencją wezwania Ojca Świętego do nowej ewangelizacji, które zostało wypowiedziane najpierw w Nowej Hucie w 1979, gdzie Papież zapowiedział, że „rozpoczyna się nowa ewangelizacja, jak gdyby druga, a przecież ta sama, co pierwsza”, a następnie w 1983 roku na Haiti, gdzie mówił o konieczności zaangażowania się w nową ewangelizację, „nową w swym zapale, w swych metodach, w swym wyrazie” [1].

Za inicjatora Szkół Nowej Ewangelizacji uznaje się Jose H. Prado Floresa. Jest on biblistą i ewangelizatorem. Napisał 33 książki na temat ewangelizacji. Dotychczas ewangelizował w 52 krajach na 5 kontynentach. Był również wysłany przez Papieża, by głosić rekolekcje dla księży w 17 krajach. http://www.sne.pl

Szkoła Nowej Ewangelizacji Jezusa Zmartwychwstałego – Gliwice

imageTrudno jest określić konkretny moment, który można by uznać za początek Szkoły Nowej Ewangelizacji Diecezji Gliwickiej. Jej powstawanie to proces, który toczył się przez kilka lat. Zdarzenia, które przyczyniły się do jej powstania miały miejsce w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych.
W 1995 roku w czasie rekolekcji ewangelizacyjnych nawrócił się jeden z dzisiejszych odpowiedzialnych za SNE Diecezji Gliwickiej – Michał Świderski. Bóg dotknął jego serca, uzdrowił je i napełnił Duchem Świętym. W ten sposób trafił on do katolickiej wspólnoty akademickiej przy kościele p.w. św. Michała Archanioła w Gliwicach.
Od samego początku Michał czuł w sobie ogromne pragnienie tego, by ewangelizować oraz posługiwać charyzmatami. W 1997 lider wspólnoty akademickiej zaproponował mu, żeby pojechał na kurs Paweł. Michał wraz z pięcioma innymi osobami ze swojej wspólnoty pojechał na ten kurs do Szkoły Nowej Ewangelizacji w Gubinie prowadzonej przez ks. Artura Godnarskiego. Kurs Paweł wzmocnił zapał tych osób do ewangelizacji. Odkryli wtedy, że to jest dokładnie to, czego szukali.
Zainspirowani kursem i rozpaleni Duchem Świętym zadecydowali, że chcą podjąć ewangelizację na Śląsku i założyć tutaj SNE. Ks. Artur Godnarski zapewnił ich wtedy, że pomoże im i że będą utrzymywać kontakt.
Po powrocie z kursu troje z tych osób na czele z Michałem Świderskim zaczęło podejmować pierwsze kroki, by założyć SNE. Zaprosili do swojego grona jeszcze jedną osobę, która również przeżyła ten kurs. Gdy zaczęli się spotykać, Bóg przez proroctwa potwierdził ich zamiary. Zaczęli oni jeździć na kursy prowadzone przez istniejące już w Polsce Szkoły. Doświadczali przez cały czas tego, że Bóg zachęca ich przez swoją miłość i moc do dzielenia się Ewangelią.

Jak to się zaczeło w Lublińcu?

Cześć 😉

Cieszę się, że zajrzałeś na naszą stronę;) Zacznę od tego, że nazywam się Iza. Teraz mam 20 lat i studiuję w Warszawie, ale moja przygoda ze wspólnotą SNE zaczęła się nie całe 3 lata temu. I dziś choć mam około 300 kilometrów do Lublińca to kiedy tylko mogę jestem na spotkaniach i angażuję się z całego serca na ile moje studia mi na to pozwalają. Może wydaję Ci się to na razie niezrozumiałe po co, dlaczego? Przecież jak i Ty mam swoje życie, sprawy, mnóstwo obowiązków i rzeczy przyjemnych, które chciałabym zrobić. A jednak sporą część mojego czasu poświęcam na nasze spotkania. Może kiedy opowiem Ci moją historię zrozumiesz, co mnie ciągnie właśnie  tutaj.

Dziś uchylę Ci tylko rąbka tajemnicy, a mianowicie co teraz robimy i jak to wygląda. Spotykamy się regularnie w każdy piątek. Spotkania zaczynamy od modlitwy, mnie ta modlitwa często napełnia taką radością, jakby Bóg uchylał nam czasie tych spotkań kawałeczka nieba. Takie modlitwy we wspólnocie ożywiły też moją osobista modlitwę w domu. Myślę, że teraz większość z nich jest szczera, nie tak jak przed dwoma laty. Później ktoś z nas mówi konferencję, czasami robię to nawet ja. Strasznie się cieszę, kiedy mogę to robić i lubię to. W końcu czuję, że coś w życiu robię, że działam. Co najlepsze to dodało mi również odwagi, żeby angażować się w różne rzeczy na studiach. Cieszę się, bo przedstawianie prezentacji czy zaangażowanie się w dyskusję na zajęciach nie jest dla mnie takim stresem bo prowadząc spotkania we wspólnocie nauczyłam się mówić do większej liczby osób, a nawet czerpać z tego przyjemność. Spotykamy się też w mniejszych grupkach na rozmowie…. Dla mnie jest to czas wygadania się. Mówimy o różnych problemach, które nas dotykają, o tym co nam wyszło, a co nie i wszystko zostaje między nami. Co najlepsze- mnóstwo się śmiejemy 😉 I to jest fantastyczne 😉 Poznałam wspaniałych ludzi, którzy w najtrudniejszej decyzji w moim życiu byli przy mnie, modlili się za mnie i dzięki ich wsparciu te ciężkie chwile stały się lżejsze. 

Cóż jeszcze mogę powiedzieć?  Teraz czuję i wiem, że żyję. Cieszę się tym, ale… Martwię się, czy u Ciebie wszystko idzie dobrze? Może tez masz wrażenie, że Twoje modlitwy są martwe i nic nie dają? Może jeszcze nie próbowałeś się modlić? Może nie umiesz znaleźć swojego miejsca w życiu? Może brak Ci przyjaciół?

Wiem, że Jezus nigdy nie chciał, żeby tak było. Troszkę go poznałam między innymi dzięki wspólnocie i wiem, że bardzo chce mojego i Twojego szczęścia. Mnie trudno było w to uwierzyć. Myślę, że dlatego dał mi miejsce, w którym mogłam razem z innymi go odkrywać i poznawać.

Pierwsze kroki stawialiśmy w Bytomiu iż ich pomocą teraz również się rozwijamy. Oni również zaczynali od kilku ludzi jak my. Dziś, kiedy ich wspólnota ma wielu członków, swoim doświadczeniem wspierają innych w rozwijaniu się.